Egipt chce, by turyści zostawali dłużej i wydawali więcej
Egipt zmienia strategię turystyczną: zamiast skupiać się wyłącznie na liczbie przyjezdnych, chce zarabiać na każdym z nich więcej. Do 2030 roku władze celują w 36–40 mld dolarów wpływów z turystyki, podczas gdy w tym roku ma to być około 18,6 mld dolarów.
Od liczby turystów do wartości pobytu
Egipskie Biuro Turystyki (Egyptian Tourism Authority) nie rezygnuje z celu 30 milionów odwiedzających rocznie do 2030 roku. Liczby wciąż rosną: w pierwszych dziewięciu miesiącach 2026 roku kraj odwiedziło 14,4 mln zagranicznych turystów, czyli o 4% więcej niż rok wcześniej. W całym 2025 roku było ich 19 mln, a analitycy BMI (spółki z grupy Fitch Solutions) prognozują na ten rok około 20,19 mln.
Nowy akcent widać jednak w komunikacji urzędu. „Kolejnym celem jest wartość” – podało Egyptian Tourism Authority w oświadczeniu.
Egipt chce więc promować podróże premium poza tradycyjnym szlakiem. W ofercie mają się znaleźć:
- dahabije, czyli tradycyjne żaglowe łodzie na Nilu,
- luksusowe rejsy po Nilu,
- hotele butikowe,
- wyjazdy oparte na dziedzictwie kulturowym, wellness i kuchni.
Hotele już ustawione pod zamożniejszego gościa
Plany inwestorów pasują do tej strategii. Według firmy doradczej HVS w budowie lub planach jest około 44 tys. pokoi w około 180 projektach, a do tego Egipt ma już około 240 tys. pokoi. Blisko 90% nowych miejsc to segment od upscale do luksusowego, a hoteli średniej klasy i prostych obiektów typu select-service powstaje niewiele. Wśród głównych graczy HVS wymienia Accor, Hilton, Marriott, IHG i Pickalbatros.
Wojna opóźnia rezerwacje, ale nie przekreśla Egiptu
Na rynek wpływa wojna USA z Iranem, która zaczęła się pod koniec lutego. Hala Matar Choufany z HVS ocenia, że inwestycje wykazują sporą odporność. Opóźnienia wynikają, jej zdaniem, z droższego budownictwa, kłopotów z finansowaniem, kursów walut i tempa budowy infrastruktury, a nie ze słabszego popytu.
Podobnie wygląda to od strony biur podróży. Mohamed Maher, założyciel firmy Egypt Encompassed, mówi, że niepewność w regionie częściej przesuwa rezerwacje i zmienia wielokrajowe trasy, niż prowadzi do odwołań. Klienci rezygnują na przykład z Jordanii lub Arabii Saudyjskiej, ale zostawiają Egipt.
Największym wyzwaniem dla segmentu premium jest jakość oferty. Najlepsze dahabije, pokoje z widokiem na Nil i doświadczeni przewodnicy wyprzedają się z dużym wyprzedzeniem. Same nowe hotele nie wystarczą, by dostarczyć luksusową podróż w całości.
Co to oznacza dla polskich podróżnych
Egipt od lat jest dla Polaków jednym z popularnych kierunków wakacyjnych, zwłaszcza w wersji pakietowej nad Morzem Czerwonym. Z przytoczonych danych nie wynika jednak, że oferta dla takich turystów się zmieni ani że ceny pójdą w górę. To raczej kierunek, w którym państwo chce rozwijać branżę: więcej hoteli wyższej klasy i większy nacisk na dłuższe, droższe pobyty.
W praktyce może to oznaczać szerszy wybór podróży z rejsem po Nilu, zwiedzaniem zabytków i pobytem w lepszym hotelu. Kto planuje taki wyjazd na sezon z dużym ruchem, powinien rezerwować z wyprzedzeniem, bo najlepsze statki i przewodnicy znikają jako pierwsi. Przed wyjazdem warto też sprawdzić aktualne komunikaty MSZ dotyczące regionu, bo sytuacja geopolityczna wpływa na część tras i połączeń.
Źródło: Skift – „Egypt Has the Visitors. Now It Wants Them to Stay Longer and Spend More”



